Poltergeist II: The Other Side (1986)[PL]

gatunek horror

Pierwsza część Poltergeist`a była wielkim hitem kinowym, w dwa lata później pojawia się druga część, jak wiadomo z sequelami różnie bywa, czasem źle a czasem fatalnie czy jednak Poltergeist 2  był przysłowiową “kulą w płot” czy udaną kontynuacją, a może wręcz przeciwnie..

Rodzina Freelingów spędza czas u matki Diane. Po zniknięciu domu na końcu pierwszej części agencja ubezpieczeniowa odmawia wypłaty odszkodowania. Freelingowie są spłukani i wciąż nie mogą stanąć na nogi po wydarzeniach sprzed trzech lat. Steve handluje odkurzaczami a Diane pomaga swojej matce w prowadzeniu domu. Matka Diane odkrywa że jej wnuczka Carol Ann posiada dziwne zdolności które wcześniej się nie ujawniały. Sprawy komplikują się gdy dziewczynkę zaczyna prześladować tajemniczy mężczyzna w czarnym garniturze śpiewającym w kółko dziwną, straszną piosenkę.

Za serię Poltergeist nie brał się tak naprawdę żaden stricte horrorowy reżyser (wyłączając Tobe Hoppera, ale on niewiele miał do powiedzenia przy kręceniu “jedynki”). Tym razem mamy pana Gibsona który tez nigdy horrorów nie robił.. Oto rezultat:
Mimo zmiany reżysera klimat pozostał ten Sam. Kochająca sie rodzina, senny, baśniowy klimat i nawiedzony dom czyli wszystko to co znamy z pierwszej części oprócz kilku rzeczy. Z jednej strony próbowano uniknąć typowego sequela który tylko powtarza te same wątki wprowadzając rozwinięcie fabuły (motyw pastora, indiańskie wierzenia) z drugiej jednak nie osiągnięto tymi zabiegami na tyle dużo żeby zrobić film lepszy niż pierwowzór. Te zmiany nie zaszkodziły jednak filmowi choć pewnie znajdą się też i tacy którym nie przypasuje obdarcie poprzedniej części z warstwy tajemniczości jaką stanowiła “druga strona” lub obnażenie prawdziwego powodu nawiedzenia rodziny Freelingów. Tutaj kłania się nam zmiana w fabule bo poprzednio chodziło niby o to że dom stał na starym indiańskim cmentarzu.. w dwójce zostały dodane motywy zmieniające nieco postać rzeczy..
Chyba niechcący Poltergeist 2 “skopiował” też jeszcze jeden z przymiotów “jedynki”, mianowicie złą sławę określaną dziś już mianem “klątwy Poltergeist`a”.. Premiery filmu nie dożył aktor Julian Beck – odgrywający postać wielebnego Kane`a, a grający Taylora Will Sampson też nie pożył zbyt długo, co tylko utwierdziło widzów w przekonaniu że i “klątwa” poltergeista nadal działa (i będzie działała aż do fatalnego 1988 roku..)
Mimo udanego klimatu, aktorstwa i efektów specjalnych nie jest to film przez który osiwieją nam włosy na nogach. Jest to też troche zrozumiałe
gdyż jego warstwa fabularna opiera się głównie na  motywie małego dziecka i jego rodziców, trudno w tym momencie o gore w postaci fruwających tu i ówdzie jelit czy innych flaków. Momentami jednak budzi on mieszane uczucia, dla dzieci się nie nadaje bo jest za bardzo straszny, dla dorosłych za mało,  i mimo że jest to moim zdaniem bardziej film fantasy niż horror trudno go dokładnie zaszufladkować (podobnie jak i całą serię Poltergeist).Mimo swej wyjątkowości to “cukierkowość” potrafi też skutecznie zdruzgotać klimat i nastawienie do tego filmu. Niektóre momenty są trochę przesadzone (babcia z zaświatów saves the day). Kolejny minus za niejasności fabuły. Do dziś nie wiem np o co chodziło z tą włócznią Taylor`a a to chyba ważne.Zakończenie też trochę rozczarowuje cukierkowością o której wspominałem wcześniej

Strona  techniczna bardzo solidna.sceny jump przemyślanie zrobione jednak od początku do końca wiadomo przecież ze nikt nie zginie filmu nie oglada sie wcale z tym przeświadczeniem. Aktorstwo jak zwykle na średnim poziomie. Na tle innych jednak wybił sie pan Julian Beck jako wielebny Kane który bardzo przekonująco i sugestywnie wcielił sie w jego postać.na uwagę zasługuje również mała Heather która znowu zagrała porywająco Efekty specjalne także nie odbiegają niczym od tych z pierwszej części. ale to działa właśnie na korzyść Poltergeista 2. Trzeba powiedzieć że całkiem tego sporo.. stwory (które projektował H.R.Giger) i efekty świetlne robią wrażenie (nie zapominajmy rok produkcji 1985)  . Muzyka zostąła wzbogacona o nowy , indiański motyw, oraz o hmm lekko podjeżdżający Omenem motyw “God is in his Temple”, trochę za mało wykorzystano “stary” motyw z pierwszego Poltergeista.Wogóle muszę powiedzieć że jeśli chodzi o muzykę to drugi Poltergeist jest w moim miemaniu lepszy niż pierwszy.Ogólnie realizacja na wysokim poziomie i nie bardzo jest sie do czego przyczepić.

Na pewno jest do dobra kontynuacja która mimo iż nie wniosła nic nowego to jest dziełem o ile nie lepszym (bo jakby nie patrzeć to tylko sequel), to na pewno nie dużo gorszym, Jeśli podobała Ci się pierwsza część to śmiało mogę polecić.

+dobra kontynuacja
+rodzinny horror powraca
+rozmach, efekty, muzyka

NAJNOWSZE WPISY